noise.jpg
 
 
 

KONTAKT

Dziękujemy za przesłanie!

 
  • Rafał Zbrzeski

Zwoje mózgowe

Zaktualizowano: sty 20

Historia zna już przypadek współpracy przedstawicieli środowiska yassowego z artystą z kręgów chicagowskiego ruchu AACM. Spotkanie, które zostało udokumentowane na albumie Four Sure ma jednak zupełnie inny ciężar gatunkowy niż kooperacja zespołu Miłość z Lesterem Bowiem sprzed ponad 20 lat. Ekipa Tymańskiego choć muzycznie rozchełstana i młodzieńczo bezczelna, spośród całego yassowego galimatiasu, najbliższa była głównemu nurtowi muzyki jazzowej. Obecność na scenie Bowiego dodawała im owszem skrzydeł, ale muzycy raczej nie wkraczali na ryzykowne terytoria dźwiękowe. Mitchell, Mazzoll i Janiccy nie wahali się ruszyć tam gdzie niewiele da się przewidzieć, a za przewodnika służyć mogą tylko intuicja i wytężona uwaga.


Roscoe Mitchell / Jerzy Mazzoll / Sławek Janicki / Qba Janicki - Four Sure

/Muzyka z Mózgu, 2020/


Ponad dwie dekady po wydaniu koncertowego albumu Miłości z Lesterem Bowiem zatytułowanego Not Two, doszło do kolejnego spotkania weteranów yassu z artystą ikonicznym dla sceny AACM. Ściślej rzecz ujmując Jerzy Mazzoll i Sławek Janicki to przedstawiciele starej yassowej gwardii, a niezwykle utalentowany i odważny w swoich artystycznych poczynaniach Qba Janicki dorastał w otoczeniu, które sprawiło, że improwizacja, eksperymenty i poszukiwania zdają się być jego środowiskiem naturalnym. Niewielu jest w naszym kraju muzyków równie odpowiednich by stać się scenicznymi partnerami Roscoe Mitchella - wielkiego badacza i filozofa dźwięku.


Od pierwszych sekund wiadomo, że muzycy zamierzają poruszać się w bardzo gęstym środowisku. Dron generowany przez Mazzolla na klarnecie basowym natychmiast po starcie narzuca zawiesistą, transową aurę. Perkusja i kontrabas poszerzają i jednocześnie pogłębiają dźwiękową medytację. Po kilku minutach, w narastającym gąszczu pojawia się świetlisty punkt, który z czasem rośnie, staje się coraz bardziej wyraźny, ale nie stara się dominować, nie oślepia pozostałych muzyków. To saksofon sopranowy Roscoe Mitchella, wytrwale napędzany cyrkulacyjnym oddechem Mistrza, rozprasza mroczną plątaninę i dzięki nieustępliwości wydobywa się na powierzchnię, by tam pięknie zabłysnąć i natychmiast rzucić się w wir pląsających wokół strzępków fraz klarnetu, kontrabasu i perkusji. Muzycy rozpędzają się osiągając intensywność tropikalnego cyklonu, a następnie z ruchu kołowego, poprzez elektroniczno-ambientowy portal płynnie wychodzą na prostą.


Po chwili wytchnienia intensywność ponownie wzrasta, tym razem w niewiarygodnym tempie. Zespół rzuca się do biegu. Kolejne minuty to rasowy freejazzowy krzyk splecionych ze sobą instrumentów dętych, niesiony równomierną galopadą sekcji rytmicznej. Po potężnym wysiłku, jeszcze przez moment, w ekstatycznym dialogu wirują dęciaki, ale wszystko zmierza już do wyciszenia. Można nabrać powietrza i cieszyć się lirycznym finałem. Oczyszczeniem, które nadeszło poprzez ogień improwizacji.


Album Four Sure jest dokumentem niezwykłego spotkania, wypełnionego słuchaniem, rozumieniem i wzajemną twórczą stymulacją. Bez nich nie byłoby w tych dźwiękach płynności, jednomyślności i głębi, którą z intuicyjnych poczynań potrafią wydobyć tylko najwięksi, a tacy byli muzycy kwartetu, który wystąpił na scenie Teatru Polskiego w Bydgoszczy 24 października 2015 roku.


► bandcamp



133 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie