• Rafał Zbrzeski

Tu i tam

Muzyka improwizowana stanowi jedną z najbardziej abstrakcyjnych a zarazem ulotnych form twórczości. Jak gdyby na przekór nietrwałości wpisanej w genotyp tego rodzaju sztuki, holenderski kolektyw ICP od ponad pół wieku działa - kreując coraz to nowe muzyczne zdarzenia.


ICP Septet + Joris Roelofs + Terrie Ex - Komen & Gaan

/ICP, 2021/


Znakomitą większość katalogu prowadzonej przez ICP wytwórni płytowej stanowią albumy nagrane przez jej członków oraz zaprzyjaźnionych artystów. Tak jest i w przypadku jednej z najnowszych propozycji, która ukazała się pod szyldem holenderskiego labelu. Tym razem do siedmioosobowej reprezentacji ICP gościnnie dołączyli: klarnecista basowy Joris Roelofs oraz gitarzysta Terrie Ex. Na płycie noszącej tytuł Komen & Gaan mamy zatem do czynienia ze spotkaniem starych dobrych znajomych, którzy po raz kolejny łączą siły by zgodnie ze swoją nazwą komponować błyskawicznie i w czasie rzeczywistym.


Jednym z najmocniej utrwalonych stereotypów na temat muzyków (a także publiczności) związanych z wyrosłymi z awangardy nurtami muzycznymi jest przeświadczenie o śmiertelnej powadze z jaką kontemplują swoje wydumane, obchodzące wyłącznie ich samych, a przy tym kompletnie niezrozumiałe dla „niewtajemniczonych” rzępolenie. Bardzo dobry tekst Mateusza Borkowskiego o elitaryzmie i stereotypach w muzyce ukazał się niedawno na łamach „Ruchu Muzycznego” (zachęcam do przeczytania), nie będę więc rozwodził się nad tym tematem. Powodem przywołania owego z gruntu mijającego się z prawdą obrazu jest właśnie album Komen & Gaan, który może okazać się znakomitym przyczynkiem do odczarowania popularnego postrzegania sceny muzyki improwizowanej.


Pod nazwą ICP Septet skrywają się muzycy, którzy nie tylko są obeznani w rozmaitych nurtach i stylach, ale także posiadają niebanalne umiejętności warsztatowe, które stanowią dla nich przede wszystkim środek w konstruowaniu autorskiej wypowiedzi. Co znamienne - nie czuć w tym choćby odrobiny nadęcia. Han Bennik, Mary Oliver, Ab Baars i pozostali muzycy śmiało żonglują rozmaitymi inspiracjami - odwołując się do twórczości Jana Sebastiana Bacha, Charlesa Ivesa czy Duke’a Ellingtona. W niemalże slapstickowej konwencji, bez skrępowania poruszają się po historii muzyki, a jednocześnie nie pozostawiają złudzeń, że dźwięki, które grają są ich własnymi. Swobodzie sprzyja na pewno miejsce, w którym powstał krążek Komen & Gaan - mała restauracja gdzieś na północy Holandii. Artyści zaanektowali wnętrze i wyposażenie lokalu (na grzbiecie płyty wśród gości wymieniają pianolę właściciela), który stał się przestrzenią do tworzenia muzycznych skeczy w kilkuosobowych konstelacjach. Puzonista Wolter Wierbos pokusił się nawet o próbę wciągnięcia w improwizowany dialog szwendającego się po wnętrzu restauracji psa gopodarzy. Ileż w tym jest świetnej, niewymuszonej zabawy, za którą stoją lata doświadczenia i nieustająca otwartość na to co może przynieść kolejne ujęcie instrumentu w dłoń. Trudno pozbyć się wrażenia, ze muzycy pragną do tej zabawy zaprosić jak najszersze grono słuchaczy.




41 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie