• Rafał Zbrzeski

Inny rodzaj free

Drugi album norweskiego kolektywu dowodzonego przez klarnecistę Andreasa Røysuma przynosi potężną, ponad siedemdziesięciominutową porcję dźwięków bazujących na przenikających się wpływach korzennego free jazzu i szamańsko pobrzmiewającej muzyki etnicznej.


Andreas Røysum Ensemble – Fredsfantasime

/Motvind, 2021/


Pierwszą rzeczą przykuwającą uwagę, zanim jeszcze krążek zatytułowany Fredsfantasime znajdzie się w odtwarzaczu, jest bardzo ciekawy dobór instrumentalistów wchodzących w skład grupy. W nonecie aż jedną trzecią stanowią kontrabasiści (z których jeden gra także na wiolonczeli). Do tego czteroosobowa sekcja instrumentów dętych, a całości dopełniają skrzypek oraz perkusista.


Nietypowy zestaw instrumentów przekłada się na oryginalność brzmienia. W przeciwieństwie do większości rozbudowanych zespołów działających w obszarze free jazzu, zespół Røysuma nie raczy słuchacza zmasowanymi dźwiękowymi atakami (może z małym wyjątkiem pod koniec trwania albumu). Co więcej, zapewne w nawiązaniu do afrykańskich korzeni gatunku, muzyka norweskiej grupy przez większość czasu osadzona jest w intensywnym, napędzanym przez perkusję i kontrabasy pulsie. Zwielokrotnienie niskich częstotliwości działa niczym rodzaj poduszki powietrznej, na której unosi się gra sekcji dętej i instrumentów smyczkowych. Ten z kolei element - zachwyca feerią kolorów i ogromną lekkością, rzadko spotykaną w tym akurat idiomie muzycznym. Z pewnością spora w tym zasługa fletu i skrzypiec. Oba instrumenty z natury posiadające dźwięk dość delikatny, nie dość że są wyraźnie słyszalne, to w wielu momentach nadają kierunek działaniom zespołu. Wspomniana lekkość bierze się także ze specyficznej melodyki poszczególnych kompozycji. Tu do głosu dochodzi skandynawska szkoła jazzu, ale bez elementu zamglonej nostalgii, za to z całym bogactwem środków czyniących z muzyki zespołu niecodzienną mieszankę wpływów kreatywnego afroamerykańskiego jazzu i tradycji europejskiej.


Związki z muzyką z drugiej strony Atlantyku podkreślone zostały przez dwa szczególne utwory dedykowane muzykom związanym z ruchem AACM: skrzypkowi Leroy’owi Jenkinsowi i saksofoniście Josephowi Jarmanowi. Pierwszy z nich wykonany został przez sekcję instrumentów strunowych nonetu z towarzyszeniem fletu, drugi to wydzielony ze składu kwartet instrumentów dętych. Obie kompozycje kontrastują z pozostałą częścią płyty, bowiem próżno szukać tu motorycznej rytmiki. Mamy raczej do czynienia ze swobodnymi impresjami, w których instrumentaliści korzystając z szerokiej palety technik wykonawczych przenoszą się na pogranicze free i współczesnej kameralistyki.


Gdy kończy się utwór poświęcony Jarmanowi zespół wraca na ścieżkę wyznaczaną przez wyrazisty groove sekcji i mnogość pomysłów realizowanych przez poszczególne sekcje i solistów. Album zwieńczony został mocnym akcentem idealnie podsumowującym ten szalenie interesujący, wielobarwny i oryginalny krążek.


► bandcamp



49 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Tu i tam